Nie tak łatwo odnaleźć ten historyczny tekst. Miał wstrząsać sumieniami; dziś dojście do niego wywołuje tylko lekki wstrząs portmonetki: trzeba płacić Rzeczpospolitej za oglądanie archiwalnego materiału. Bodajże 9 PLN. Coś nie cenią własnych intelektualistów.

Kto nie chce czytać tu i woli płacić to proszę bardzo:
http://www.rp.pl/gazeta/wydanie_031108/publicystyka/publicystyka_a_3.html

Nie robię konkurencji gazecie. I wątpię, bym łamał prawo wydawnicze. Ale jeśli Rzeczpospolita tak myśli, to niech mi wytoczy proces. Nic bardziej by mnie nie ubawiło: najpierw eksponują hałaśliwie bubla a potem chowają go przed ludzkim okiem.

Mówi moja rozsądna przyjaciółka: „a zostaw to w spokoju. Wygłupili się i niech im to będzie zapomniane. Każdy ma prawo do pomyłki.” Tym razem trudno mi zgodzić się z nią.

To nie takie proste z tym „prawem”. Podpisujący musi głęboko przemyśleć co to wszystko znaczy, szczególnie znając tytuł odezwy i miejsce publikacji. To właśnie jest specyfiką działań tak zwanych „intelektualistów”.

Po tekście załączam komentarze, które poczyniłem tego samego dnia na użytek grona znajomych. Nie mają one dowodzić mojej nieprzeciętnej bystrości. Wręcz odwrotnie, umieszczam je by zaznaczyć jak najostrzej: każdy głupi, nawet oddalony od Kraju o parę tysięcy kilometrów, mógł po chwilce zastanowienia mieć niezgorsze argumenty, że to nie jest najlepszy tekst do złożenia u dołu dodatkowego podpisu.

I umieszczam to, bo może będzie to jakimś ostrzeżeniem. Bo to wszystko boli. Wśród sygnatariuszy jest parę osób, które naprawdę nie powinny znaleźć się w takiej sytuacji.


Wszyscy odpowiadamy za naszą ojczyznę - apel intelektualistów


Warszawa, 7.10.2003 r.

Zwracamy się do osób, ugrupowań i sił społecznych, którym drogie są takie wartości, jak prawość w służbie publicznej, tolerancja, wolność w granicach prawa, demokracja, sprawiedliwość, równość szans życiowych wszystkich obywateli i bezwzględna równość wobec prawa. Do tych ludzi, którzy opowiadają się za:

Gospodarką opartą na prawach rynkowych, regulowanych wszakże rozsądną interwencją państwa.

Państwa będącego arbitrem w rywalizacjach czy konfliktach grup społecznych, nieopowiadającego się po żadnej ze stron i rozumnie reagującego na naciski roszczeniowe.

Państwa świeckiego, ale uznającego za podstawowe zasady moralne wywodzące się z dekalogu, zrodzone w dyskusjach wskazania myśli humanistycznej oraz przyjęte zobowiązania i normy prawne.

Zwracamy się także do:

- ludzi, którzy nie znaleźli dotąd miejsca na mapie politycznej

- ludzi, którzy zrazili się do polityki, a chcą poprzeć próbę wyjścia z impasu

- ludzi młodych, wierzących w uczciwość i ideały.

Dziś - gdy nastąpiła daleko idąca kompromitacja przedstawicieli klasy politycznej, gdy boleśnie została ujawniona panująca w agendach władzy korupcja, a zarazem niekompetencja w zarządzaniu państwem - grozi Polsce aktywizacja sił ekstremalnych, ugrupowań populistycznych zarówno po prawej, jak i po lewej stronie sceny politycznej. Jednocześnie zaś - wskutek rozbicia, rozdrobnienia czy wręcz uśpienia sił reprezentujących środek tejże sceny politycznej - może dojść do ich zupełnego zniknięcia z życia publicznego.

W tej sytuacji apelujemy do wszystkich, którzy utożsamiają się z wymienionymi wyżej ideałami i zasadami, aby zjednoczyli swe siły przeciw korupcji, niekompetencji oraz ekspansji ideologii ekstremalnych poprzez powołanie ruchu, który podjąłby zdecydowaną próbę gruntownego uzdrowienia życia politycznego i związanych z polityką agend gospodarczych, przywrócił uczciwość i kompetencję jako niezbywalne cechy polityka i zagrodził drogę populizmowi i brutalności w życiu publicznym.

Nie powinniśmy biernie przyglądać się wydarzeniom w Polsce. Wspólnie odpowiadamy za naszą ojczyznę.

Władysław Bartoszewski historyk, dyplomata

Grażyna Borkowska, historyk literatury

Halina Bortnowska-Dąbrowska, publicystka

Małgorzata Czermińska, historyk literatury

Roman Duda, matematyk

Maciej Geller, fizyk

Janusz Grzelak, psycholog

Czesław Hernas, historyk literatury

Jerzy Ilg, redaktor

Jerzy Jarzębski, historyk literatury

Aldona Jawłowska, socjolog

Adolf Juzwenko, dyrektor Ossolineum

Urszula Kozioł, pisarka

Tomasz Łubieński, pisarz

Janusz Maciejewski, historyk literatury

Piotr Matywiecki, pisarz

Piotr Mitzner, pisarz

Jan Nowak-Jeziorański, redaktor, publicysta

Jerzy Pomianowski, redaktor, publicysta

Adam Pomorski, tłumacz eseista

Andrzej Romanowski, historyk literatury

Wiesław Saniewski, reżyser

Andrzej Siciński, socjolog

Ryszard Siciński, prawnik

Włodzimierz Siwiński, ekonomista

Barbara Skarga, historyk filozofii

Stefan Starczewski, socjolog kultury

Jerzy Szacki, socjolog

Małgorzata Szpakowska, historyk idei

Janusz Tazbir, historyk

Piotr Węgleński, genetyk, rektor UW

Piotr Wojciechowski, pisarz

Jacek Woźniakowski, wydawca, historyk sztuki

Tych, którzy solidaryzuję się z apelem, i gotowi są go poprzeć, prosimy o przekazanie akcesu do niego na adres:
Polski PEN Club: 00-079 Warszawa, Krakowskie Przedmieście 87/89
lub Fundacja Kultury: 00-364 Warszawa, ul. Ordynacka 13 m. 6
z dopiskiem - apel.

(Prosimy o podanie swego adresu pocztowego lub elektronicznego)


Odwoływanie się do ludzi ceniących wartości pozytywne i odrzucających wartości negatywne zawsze jest pozytywne. Nie wiem czy jest selektywne.

Gospodarka oparta na prawach rynkowych” powinna poradzić sobie beze mnie. Inna gospodarka bardziej mnie potrzebuje, bo wkrótce będzie dogorywać. Zagwarantowane jest też zawsze „regulowanie rozsądną interwencją państwa” - jak żyję, nie słyszałem o państwie, co by wyznało, że zainterweniowało nierozsądnie.

Odwołania do „rozsądności” i „rozumności” mogą wskazywać na gotowość utytułowanych akademicko sygnatariuszy do poświęcenia się i objęcia rządowych stanowisk gdy montowane zgrupowanie dojdzie do władzy. Grupa ta chwilowo działa pod szlachetnymi adresami (Polski PEN Club, Fundacja Kultury) ale po uzgodnieniu obowiązującej nazwy (Federacja Uczciwych Polaków?) powinna znaleźć własną siedzibę partyjną.

Bardzo ciekawy jest w całości i w szczególności ten akapit:

Państwa świeckiego, ale uznającego za podstawowe zasady moralne wywodzące się z dekalogu, zrodzone w dyskusjach wskazania myśli humanistycznej oraz przyjęte zobowiązania i normy prawne.

Jeśli jest już państwo to, świeckie czy nie, ma ono zapisany szereg zasad działania. Przypominanie państwu skąd są jego zasady wydaje się sugestią, by przedyskutować od nowa jakie by one miały być. A jeśli mamy zacząć od jajka, to nie rozumiem czemu od dekalogu a nie od dawniejszych na tych ziemiach wskazań Światowida.

Podkreślenie opierania się na przyjętym prawie jest nie od rzeczy, trzeba jakoś podkreślić, że nie tyczy się otwartych zbójów.

Mam kłopoty (istniejące powszechnie w naszej cywilizacji od kilkuset lat) ze zrozumieniem czy tytuł „myśli humanistycznej” jest nagrodą dla refleksji za to, że płynie zgodnie z nurtem pożądanym przez jakieś gremium czy też jest to typ myśli produkowanej przez pewien rodzaj szlachetniejszych umysłów.

Podsumowanie: jeśli wielu znanych i szanowanych w swoich dziedzinach specjalistów podpisuje mętne oświadczenia, wykazuje to odwieczną prawdę, że mądrych lecz zbyt niewinnych ludzi łatwo jest wyprowadzić w maliny.

W imieniu jednoosobowego komitetu uniwersalnego postępu

Andrzej Solecki, matematyk