parę przed-myślątek, obserwałek i wątpiółek
które nieśmiało Panu Prezesowi Civic przedkładam
Jeśli wszystko, co tu piszę jest jasne dla Ciebie, to a) wybacz wodolejstwo, b) przyjmij wyrazy zazdrości i podziwu, bo im więcej się tu zastanawiam tym mniej to wszystko umiałbym traktować operacyjnie.
1. Wszystko jasne.
Potrzebujesz dopomóc w odbałaganianiu Internetu. Jesteś jednym z poważnych i odpowiedzialnych administratorów, który ciężko i nie odpłatnie pracuje na tym nowym ale już dobrze zachlewionym pólku. Jak nie zadbać o porządek to stanie się to darmową witryną prostytucji, narkomaństwa i kabotyństwa. Odpowiedzialność za Internet ma ten, kto go utrzymuje przy życiu, codziennie organizuje, naprawia i poprawia, czyli ta grupa entuzjastów, co go traktuje tak dobrze jak własny dom. A do domu nie wpuszcza się byle chama. Przybysz musi zastukać, wytrzeć buty i wyjaśnić co go przynosi. Gdy nie wpuszczam do mego domu chama to stosuję cenzurę? Starannie olewam nazwę, nie wpuszczam i koniec.
To nie prywatny dom lecz raczej publiczny klub? Doskonale, kluby też mają swoje regulaminy i swoich wykidajłów, chcesz wejść i siedzieć w środku to zdobądź zaproszenie a potem zachowuj się jak należy. Organizatorzy i administratorzy list (obu typów, dyskusyjnych i ,,news'') wyjaśniają jakie są standardy, kto do nich nie stosuje się to w rzeczywistości nie chce brać w zabawie udziału.
2. Czy cenzura to coś dobrego czy złego?
Cenzura to kontrola wystąpień publicznych. Organizuje i utrzymuje ją kto jest odpowiedzialny (przez społeczną umowę lub przez uzurpację) za zdrowie moralne społeczeństwa. Ani komuna ani carat nie wymyśliły cenzury - cenzor to był urzędnik publiczny w Rzymie. Z pewnością miał do swej dyspozycji kary gdy kontrolował publiczną moralność. Mówię: ,,z pewnością'', bo uczono mnie na wykładzie z Encyklopedii Prawa, że nie istnieje prawo bez sankcji.
Szlachetność intencji projektów cenzury jest niedyskutowalna (bo albo jest strasznie oczywista albo dyskusja jest strasznie niebezpieczna). Kłopoty mieszczą się w dwóch punktach technicznych: a) kto kontroluje kontrolera? b) gdzie są w historii przykłady na to, że cenzura dała jakieś sensowne wyniki?
3. Kiedy społeczeństwo akceptuje cenzurę?
Zawsze gdy nie ma cenzury a rzeczy idą źle. Logika popularna nie wdaje się w badanie ekosystemu, gdy pojawiają się wilki to winny jest brak odstrzału wilków; w istocie, wystrzelenie iluś tam wilków sprawia, że one już się nie pojawiają (przynajmniej w fizycznej wersji) i jest to ostatecznym dowodem na poprawność teorii o odstrzale. Wina za gwałty spada na brak kary śmierci, wina za rozbój na brak policji, wina za lichwiarstwo na niedopatrzenia NIK-u. Rozumujemy jak Forrest Gump bo mamy takie jak on informacje, wykształcenie i warunki analizy. I wszystko w zasadzie jest jasne, tylko że czasami wpada nieproszona myśl: jak to jest z tą troską o publiczną moralność - czemu ów chłopak nie może sprzedawać na rogu kokainy czy hashu a monopol państwowy może robić kupę forsy na wódce i papierosach? Ale ponieważ większość pali i pije, nieproszone refleksje szybko są zapominane i energia jest kierowana na popularne akcje żądające kary śmierci za to i za tamto.
A w tej konkretnej kwestii: w Twojej opinii, które z następujących zdań dało by się obcenzurować w postingach przy pełnym (dużym, częściowym) poparciu polskiego internetowego ludu?
a) twoje &%¶&¶ jest kretyńskie...
b) nie truj *#$ z tymi głupotami...
c) tylko idiota może tak chrzanić
d) co ty tu chachmęcisz?
e) na przyszłość nie przysyłaj tu takich głupot...
4. Co ważniejsze: forma czy treść?
,,Z górwy'' przepraszam za głupie skojarzenie, ale wykasowywanie postingów nieznormatyzowanych użytkowników Windowsa spiknęło mi się z dyskusją, co tu się toczy wokół PM (Policia Militar). Pojawiło się w kraju wiele taśm z dowodami na zezwierzęcenie tej policji - z tej 70-tysięcznej armii połowa chyba zasługuje na dożywocie - i zaczęło się wentylować jak to oni żyją i jakie to warunki kształtują ich zachowania. Otóż okazuje się, że zabicie w biały dzień kogoś na ulicy nie jest dla nich tak poważną sprawą, zawsze da się to wytłumaczyć (,,stawiał opór'') i dostanie się nawet jakiś tam medal za odwagę - ale za brudne buty albo brzydkie salutowanie można oberwać 5 dni aresztu. No więc jak się domyślasz buty mają oni czyste i salutują ładnie.
Oczywiście upraszczam zanadto (bo pisanie czy mówienie zawsze jest upraszczaniem 4-wymiarowego świata), ale da się zrozumieć źródło tego braku równowagi między formą i treścią ich działalności; chodzi o to, że łatwo nauczyć salutować i zapinać mundur a trudno nauczyć rozpoznawać czy obywatel ma dobre czy złe zamiary. A więc źródłem barbarii jest jak zwykle lenistwo intelektualne.
,,Zachowując właściwe proporcje...'' - powiedziano by kiedyś. Musimy bardzo, bardzo pomniejszyć tu skalę, ale chyba istnieje pewna niepokojąca analogia. Człek będzie miał wykasowane swe posłanie do świata nie za herezje, które wygaduje ale za to, że w jego tekście wyświetli się numer 211, zapisany co gorsza w systemie szesnastkowym. It goes without saying że myślałeś sporo o tym i doszedłeś do wniosku, że interwencja w teksty była by niedopuszczalną cenzurą, no ale jak to będzie wyglądało przy zerkaniu tylko na stronę graficzną?
5. Gdzie kończy się forma a zaczyna się treść?
Czy pamiętasz tę torturę z pytaniami rzekomo logicznymi co zbijają z tropu normalnych ludzi? (Że też tego jeszcze nie zabroniono w żadnej konwencji...) Przypomina mi się tu pytanie o brodzie. Ile włosów tworzy brodę? Jeden włos to nie broda. Dwa włosy to nie broda. Itd. A sto tysięcy to całkiem fotograficzna broda. Gdzie się to zmieniło?
Te subtelne przejścia między bytem i niebytem są bardziej wyraziste w argumentach liczbowych, ale łatwo zauważysz, że ta płynność pojawia się i w niby jasnym podziale między treścią i formą. Ot, choćby gdy Ci dziewczę napisze ,,kocham cię'' a nie ,,kocham Cię'' to będzie to kwestia graficzna czy semantyczna? Lub bliżej Internetu: zbyt długi plik podpisowy (,,.signature'') to wykroczenie formalne. A cytowanie listu odpowiadając nań, choć jest już rozdęty poprzednimi pokoleniami cytatów? Można w to interweniować czy trzeba zdać się na dojrzałość i dobrą wolę dyskutantów?
6. Gdy coś jest bez wyjścia, da się to ominąć?
Wydaje się, że śliski to teren. Można się wygłupić (czyli zaszkodzić sobie), można obrazić (czyli zaszkodzić innym). A w dodatku wisi w powietrzu to domniemanie, że to polowanie na heretyków. Mówisz, żeś ,,...zmęczony przekonywaniem zakochanych w Gatesie użytkowników M$-Śmiecia, którzy nic sobie nie dają wytłumaczyć...'' Rozumiem doskonale (I suppose...) co mówisz, ale zważ, że owi ludzie to nie wspólnicy Gatesa lecz jego ofiary. No i kogo będziesz karał? Mówisz, że chodzi tu o ,,... użytkowników Windowsa, którzy uważając się za znawców Internetu nie potrafią skonfigurować swojego oprogramowania (a da się...)''. Wiem, że da się. Zdołałem (także przy Twojej zdalnej pomocy) zainstalować ogonkowe literki na Linuxie. Było to łatwiejsze niż np. rozkładanie i składanie gaźnika. Ale czy było łatwe? Myślę, że sporo osób, co chce i może uczestniczyć w gawędach internetowych ma zimne dreszcze słysząc to słowo ,,skonfigurować'', a gdy przechodzi od mówienia do akcji to już całkiem mdleją. Czy winić ich za to? Czy też karać bez winienia? Nie mam zielonego pojęcia jak się ustawia polskie fonty pod Windowsem (i mam zamiar żyć bez tej wiedzy), ale czy to naprawdę jest tak proste jak naucznie się wchodzenia na Internet czy używania ,,pine''?
A może dało by się ominąć tę kałużę? Tak jak obraźliwe dla publiczności pisma wystawia się w kioskach w szarych okładkach, być może dało by się zrobić jakieś ,,koperty'' dla postingów, co straszą kulfonami? Myślę o jakimś prostym skrypcie typu: jeśli jest charakter z numerem ponad 1C (czy ileś tam, nie sprawdziłem numeracji ogonków) to dołącz na początek tekst ,,bergh'' , gdzie ,,bergh'' mówiłby coś w stylu: ,,jeśli Twój smak plastyczny jest delikatny to przygotuj się na okropności w tym postingu, bo jego autor pomimo x próśb nie instaluje literek ze składu latin2''.
7. Jakie to ma znaczenie?
Ustalanie norm technicznych? To ma kolosalne, być może zasadnicze znaczenie. Wyobrażam sobie sklepy z taśmami wideo, gdzie były by VHS, Betamaxy i 10 innych systemów... Albo nasz rodzimy język pisany alfabetem łacińskim, cyrylicą oraz pismem runicznym, zależnie od przekonań religijnych autora (jakiekolwiek skojarzenie z Jugosławią...) Dlatego rozumiem ważność Twych działań i wiem, że nie podejmujesz ich z lekkim sercem. Tak naprawdę, gdybym był na Twoim miejscu... No nie, gdybym ja był na Twoim miejscu to kto by był na moim miejscu i pisał by ten list?