W szkole koledzy śpiewali długą i półsprośną balladę – wyliczankę rodzajów broni, a potem coś o dziewicy – albo na odwrót, najpierw dziewica a potem rodzaje broni – no i utkwiło mi w uszach
...pułk Mameluków z Afryki Czarnej
starozakonny oddział sanitarny...
Ostatnio przypomniałem to sobie. I pomyślałem: przez całe panowanie Mikołaja I Turcja czyli Imperium Ottomańskie było w jego centrum zainteresowań i brał on tego „chorego człowieka Europy” pod szczególną opiekę, starannie mu obiecując wyzdrowienie. W tym to celu parę razy wypowiedział mu wojnę. Ale był taki moment, że wicekról Egiptu, Mohammed Ali, po wykończeniu egipskich Mameluków, obrócił się przeciw swemu Sułtanowi, który w rozpaczy poprosil Mikołaja o pomoc, czego ów mu bynajmniej nie odmówił. Był to jedyny moment, że carska Rosja (via Turcja, via podwójna negacja, za pośrednictwem Mohammeda Alego) była blisko i po stronie Mameluków. I był to jedyny moment, że w Polsce (a ściślej mówiąc w Królestwie Polskim czyli Kongresówce) dało się coś słyszeć o biednych Mamelukach. A było to tuż po powstaniu listopadowym.

Jak to przetrwało do moich czasów? Sprośniakowi Fredrze czknęło się coś ze wspomnień młodzieńczych? No, powiedzmy. A potem? Sto lat przekazu ustnego?


 Ab ovo