Zamyśliwszy się nad tym co to znaczy, że coś jest
trudne lub łatwe, intuicyjne czy zagmatwane,
przypomniałem sobie jak to przed wiekami wszedłem do małego barku
blisko pl.Solnego i poprosiłem o kokę. Zasysałem ją gdy wszedł
tam jakiś człowiek i poprosił o coś na ciepło;
oczywiście nie pamiętam o co prosił, ale powiedzmy, że o jajko.
Zanim chłopak przy ladzie zdołał obrócić się i zagadać do Dziury,
która wyraźnie łączyła barek z kuchnią, z Dziury wydobył się głos:
,,Nie sprzedawaj kurwa.'' ,,Jak to'' - zaoponował usłużny chłopak -
,,przecież jest...'' ,,Dyskutujesz kurwa?'' - odparła Dziura.
Zamawiający popatrzał na mnie a ja na niego. Prychnęliśmy niby-śmiechem,
on w bardziej rozdrażnionym wydaniu, po czym wzruszył ramionami i wyszedł.
Siorpałem moją kokę. Po chwili
otworzył się kawałek ściany - były to zakamuflowane drzwi
- i pojawił się właściciel głosu z Dziury. W ręce miał świeczkę.
Zlustrował szybko sytuację, prześlizgnął się po mnie wzrokiem i
wracając w ścianę zamamrotał niby-wyjaśniająco: ,,Światła kurwa nie
ma''.
Morał. Jak siedzi się przy dziurze dostatecznie długo to
kiedyś jej tajemnice jakoś tam się wyjaśnią.