Moja filozofia sformułowana przed dojściem do osiemnastki daje się wybronić i dziś. Utrzymywałem, że robić co się chce nie da się nigdzie, tak z powodu praw fizyki jak i praw społecznych; mówić co się chce to się daje w niewielu miejscach na świecie głównie w świecie anglosaskim i skandynawskim, ale i tam nie każdemu i nie do przesady; ale jeśli w jakimś miejscu nie może się myśleć co się chce, dla siebie samego, na własny użytek bo kacapy próbują ci wejść do twojego mózgu to lepiej wybywać stamtąd jak najszybciej.
A co do tych zależności proporcjonalnych i odwrotnie proporcjonalnych u Marksa, to kończąc matematykę wyczytałem gdzieś jak to było2: biedactwo z Karolka, nigdy nie zdołał pojąć procesu przejścia do granicy, więc nawet wielomiany drugiego stopnia musiały mu się widzieć zdrowo podejrzanymi...