story n° 17. ,,Nie wierzę w duchy, nigdy nie wierzyłam'' - zapewniała mnie gorączkowo. Siedziała wtulona w róg pokoju, jej twarz wyrażała samą istotę przerażenia, jej oczy miotały się po przedmiotach. Spokojnie przytakiwałem jej. Czemu nie miałbym - przecież miała swoje racje. Zresztą przywykłem już, wszyscy ludzie, których nawiedzam, reagują tak samo.
story n° 18. Była tak dokładnie wyzwolona z głupich konwenansów i klasycznych przesądów, że na samą myśl o nałożeniu sukni balowej była bliska zemdlenia.
story n° 19. Po młodzieńczych lekturach Maughama przez całe lata marzył mu się Daleki Wschód. Pewnego lata udał się tam na wakacje. Wrócił z kolekcją slide'ów wyprodukowanych w Kalifornii i kupionymi w Singapurze dwoma indonezyjskimi koszulami z etykietką ,,Made in Paris''.
story n° 20. i z dymu papierosa wyłonił się dżin. A potem drugi. Pierszy był dobry; drugi był zły. Przypomniałem sobie wszystkie metafizyczne pytania spychane od lat ,,na potem''. Wyobraziłem sobie, że wreszcie przyszedł moment, gdy spłynie na mnie zrozumienie, iluminacja, satori Ale dżin dobry złapał złego za gardło i wdały się one w walkę wręcz, z każdą chwilą coraz bardziej mglistą. W rzedniejącym powietrzu rozwiewała się wiara, że cudy mają sens.