Gdy zgubi się dziecko w parku, woła się policję. Gdy babcia chce przejść na drugą stronę ulicy, policjant pomaga. Gdy cracker włamał się do danych bankowych, policja analizuje winchester. Gdzie kłopot, gdzie Zło, tam policja.
Wydaje mi się niedorzeczny ten pomysł, żeby ta sama instytucja chroniła ludzi od awanturników i pijaków, szukała gwałcicieli, analizowała grafologicznie listy i taśmy magnetofonowe i Bóg wie co jeszcze. Wśród ich atrybutów brakuje tylko wysiadywania jaj dzięcioła i tkania gobelinów ale wszelkie ich działania są skażone przez banalizację brutalności. Ich reakcje stosunkowej obojętności gdy kłopot nie jest raną ciętą, kłutą czy szarpaną to naturalna konsekwencja techniki pracy. Modus operandi, powiedziało by się, gdyby szło o bandytów.
Lekarz może rękawicami i maską ochronić się przed krwią i plwocinami pacjenta. Ale nie ma jak ochronić się przed stężonym ładunkiem nienawiści i gwałtowności bandziora, zarażenie następuje drogą wizualną i trafia wprost do mózgu. Każde społeczeństwo ze sprawną policją ma wylęgarnię agresji i brutalności bo nie jest możliwym być gwałtownym tylko od 16-ej do 24-tej albo tylko w niebieskim ubraniu. Ale nie znam społeczeństw zastanawiająch się nad tym co zrobić, żeby nie potrzebować policji.
Model społeczeństwa bez policji to nie jest mała modyfikacja naszego modelu. To coś kompletnie odmiennego. Nieomal wszystkie pojęcia musiały by być odmienne. Rynek, hierarchia, pojęcie posiadania, struktura rodziny, oczekiwania i nadzieje. I nie ma siły co by nas skłoniła do porzucenia tego wszystkiego. A więc gwałt policyjny, maltretowanie paruprocentowego odłamu społeczeństwa przegrywającego w naszej sztuce nabywania, zdobywania i utrzymywania dla siebie, ten gwałt wydaje się centralnym i nieodzownym elementem rozwiniętej społeczności. Tak jest bo tak być musi.
Ciekawe. Dość podobne pomysły ochraniały instytucję wojska - ale pewnego razu mały kraik o nazwie Costa Rica zlikwidował sobie tę instytucję. I znienacka skończyły się pucze i przewroty, mordowanie opozycji i zakupy czołgów. Budżet na wykształcenie powiększył się nieporównanie. Fenomenalne. Cudowne. Przypuszczalnie cały świat wysłał badaczy do Costa Rica by zbadać, zrozumieć i powielić ten eksperyment na rodzimym terenie, no nie?
Nie. Prawie nie mówi się o tym zjawisku. Rządy nie chcą o tym wiedzieć. Osmoza istnieje w mikroskali, w przekazie mikrobów zła z bandziora do policjanta. Nie ma osmozy zrozumienia z rządów oświeconych do rządów poskręcanych w konfuzji. Rząd to nie komórka, rząd to narośl.