Bawił mnie ongiś pomysł, by napisać opowiadanko, ani długie, ani krótkie,
tak na 10 stron - i poprzedzić je dedykacją dla wszystkich osób, który
wpłynęły w jakiś sposób na mój rozwój.
1) Dedykacja miałaby 190
stron, bo wyliczyłbym wszystkie postacie, dobre i złe, znane mi osobiście
czy też nie, z współczesności czy z zamierzchłej przeszłości,
z rzeczywistości czy ze świata literatury, które pojawiły się w moim życiu.
Zmieściłoby się koło 20 tysięcy osób, co z grubsza opisywałoby moje
zadłużenia umysłowe.
Różnica między Markiem a mną jest ta, że ja miałem pomysł, a on miał pomysł
i go zrealizował. I parę podanych przez
niego imion pojawiłoby się na mojej liście.
Nu, ładno, parień
Dzięki Tobie mogę w dalszym ciągu żyć bez
realizowania pomysłu, bo już jest zrealizowany. Przejdźmy do następnego
projektu, który żyje jedynie w mej głowie.